Jan Paweł II odszedł do domu Ojca
W ostatnich dniach i godzinach życia Jana Pawła II byłyśmy myślami blisko Niego. Do nas również w szczególny sposób odnosiły się Jego słowa ‾ szukałem was...※ Tuż po śmierci papieża, zrodziło się w sercach ogromne pragnienie, żeby zobaczyć Go jeszcze raz. W czwartkowy słoneczny poranek /7 kwietnia/ dotarłyśmy autokarem do Santa Nikola, a stamtąd pociągiem do Rzymu. Tak, jak większość pielgrzymów liczyłyśmy na wejście na plac Źw.Piotra i do bazyliki. ‾Jedziemy na pogrzeb i wystarczy, że będziemy obecne※ – takie myśli towarzyszyły nam w czasie podróży. Dzięki Ojcu Mariuszowi /franciszkaninowi/ i Siostrze Wiktorii /niepokalance/ to co niemożliwe, stało się możliwe. Nie dowierzałyśmy własnym oczom stojąc przed bazyliką. Wraz z innymi pielgrzymami przesuwałyśmy się w kierunku Konfesji Źwiętego Piotra, by oddać hołd Papieżowi. Łzy wzruszenia i głęboka modlitewna zaduma towarzyszyły przybliżaniu się do Ojca Źwiętego.
Wzięłyśmy ze sobą przypadkowo/?/ dwa szkolne proporce i dlatego jeden wraz z umieszczonymi podziękowaniami mogłyśmy zostawić w podzięce Janowi Pawłowi II.
Po godzinie 19, przy kolumnadzie otaczającej plac Źwiętego Piotra nie było już miejsca, ale udało nam się jednak zająć dla siebie kilkanaście metrów rzymskiego bruku na wprost ciemnych okien papieskich apartamentów. Wraz z młodzieżą z Włoch i Hiszpanii śpiewałyśmy, odmawiałyśmy różaniec oraz podejmowałyśmy okrzyki Włochów ‾Giovanni Paolo※ oraz ‾Vivat Papa!※. Tego wieczoru rzymski bruk - jak pisała później włoska prasa - ‾ zamienił się w Grandhotel dla aniołów Jana Pawła II※ To dla Papieża zgromadzony tłum śpiewał Barkę. Flagi włoskie i hiszpańskie tonęły w morzu bieli i czerwieni. Nasze mundurki przyciągały fotoreporterów i dziennikarzy różnych stacji telewizyjnych i radiowych z całego świata.
Atmosfera nocnego czuwania modlitewnego wypełniała Rzym. Nad ranem temperatura spadła do zaledwie kilku stopni. Włoscy wolontariusze rozdawali koce, śpiwory, rogaliki, ciastka, gorącą czekoladę i herbatę. O 6 rano barierki uniemożliwiające wstęp na pl. Źw. Piotra zostały powoli odsuniete. Dzięki bocznemu wejściu dostałyśmy się do sektora na wprost bazyliki. Nad całym placem powiewały flagi, w większości biało-czerwone. O godzinie 10 z głębi bazyliki wyłonił się krzyż i prosta trumna. Zabrzmiały oklaski ostatniego powitania i rozpoczęła się liturgia. Homilię przerywaną oklaskami- tak jak za życia Jana Pawła II - wygłosił kardynał Joseph Ratzinger. Ogromne wrażenie wywarł na wszystkich zebranych powiew wiatru przewracającego kartki Ewangeliarza położonego na trumnie oraz okrzyki Włochów ‾Subito Santo※ Na koniec mszy świętej zwrócono trumnę ku zebranym. Długo powiewały wszystkie flagi, długo trwało ostatnie pożegnanie i płynęły łzy. Wcześniej szarpnięcie wiatru zamknęło Ewangeliarz na wieku trumny. Po pewnym czasie zniknęła ona w drzwiach bazyliki.
Wraz z innymi Polakami przeszłyśmy pod okna papieskich apartamentów i gromkim głosem zaśpiewaliśmy wszyscy jeszcze raz Barkę. Powoli zaczęłyśmy wycofywać się z placu Źw. Piotra. Czy przyjedziemy tutaj? Oczywiście, że tak! Najpierw z pielgrzymką do grobu Jana Pawła II a potem na Jego beatyfikację!
Przepełnione szczęściem wracałyśmy do Polski podziwiając przez okna autokaru piękno ziemi włoskiej. Dane nam było róqwnież zatrzymać się w Padwie, gdzie w bazylice Źw. Antoniego podczas mszy św. dziękowałyśmy jeszcze raz Bogu za dar pontyfikatu Jana Pawła II i za to co dokonało się w naszych sercach...


zdjęcia